Nie po trupach do celu, mój przyjacielu, jak tak robisz to stój. Czas zapierdala, ma rodzina mnie wspiera, za to kocham ją w chuj. I nie mów mi o życiu, bo przeżyłem już trochę, więcej Listen to Tyle z Życia on Spotify. Pustki · Song · 2014. Pustki · Song · 2014. Listen to Tyle z Życia on Spotify. Pustki · Song · 2014. Sign up Log in Schau das Video für Tyle z życia von Pustki's Safari kostenlos und sieh dir Coverbilder, Songtexte und ähnliche Künstler an. Poczytajcie. Pustka jest formą a forma jest pustką. Forma nie jest różna od pustki. Pustka nie jest różna od formy. W ten sposób odczuwanie, postrzeganie, mentalne reakcje i świadomość są także puste. złudzenie, kropla wody, marzenie senne i blask błyskawicy. Télécharger les sonneries des chansons de Pustki Trouvez et téléchargez toutes les dernières sonneries de Pustki. Notre site est mis à jour quotidiennement et contient plus d'un million de sonneries disponibles. test z życia - Tekściory.pl – sprawdź tekst, tłumaczenie twojej ulubionej piosenki, obejrzyj teledysk. Reklama. Wykonawcy; TYLE Z ŻYCIA - Pustki Jak chcesz coś zarzucić musisz złapać mnie za rękę. A ja coś zarzucę i cię złapie za coś jeszcze. Mam zdrowie, mam humor wymień coś, czego mi brak. Ja nie przyjmę twoich rad i tak zrobię to na opak. Szafa pęka mi od drogich szmat, za mną drogi szmat. Jak kręcimy balet - nie ma miejsca tu dla opa. Lyrics, Song Meanings, Videos, Full Albums & Bios: XXX, Everybody must get stoned, Patyczak, Kołeczki i wodniczki, Wielka katastrofa, Antresola, Rising & One Mic Tyle z życia masz ile dasz Tyle z życia masz ile dasz Tyle szczęścia w ile uwierzysz tyle złota ile uniesiesz Tyle sińców ile złości Tyle samo gruchotanych kości read more Kap Bambino - New Breath chords lyrics Lyrics to Pustki Wyjeżdżam!: drylowanie śliwek lato znów nie takie znów musiałam obejść się smakiem wrzasku mew, soli fal, poparzonych piaskiem stóp jeden taki rok i na złość wyjadę! tam gdzie kluczami nad lasami lecą stada sów a ciebie nie 7yIL. Albumy Wyświetlanie albumów, w których występuje Tyle z życia. Podobne utwory Aktualności API Calls Michał Murawski Przedstawiam Państwu moje wybrane wierszowane teksty, które pisałem na przełomie ostatnich pięciu lat. Opinie: Wystaw opinię Ten produkt nie ma jeszcze opinii Czas dostawy:plik do pobrania Koszty dostawy: Odbiór osobisty zł brutto Kurier DPD zł brutto Paczkomaty InPost zł brutto Orlen Paczka zł brutto Kurier InPost zł brutto Kod producenta: 978-83-272-3476-6 Przedstawiam Państwu moje wybrane wierszowane teksty, które pisałem na przełomie ostatnich pięciu lat. Przedstawiam Państwu moje wybrane wierszowane teksty, które pisałem na przełomie ostatnich pięciu lat. Są to twory, które powstawały w różnych okolicznościach mojego życia i jak to w życiu bywa przemawia przez nie radość, ale czasami także smutek i refleksja. Wspomnę, że niektóre rymowanki to teksty piosenek, które pisałem dla siebie oraz innych osób. Życzę miłego odbioru… TytułWierszowany pamiętnik czyli zapiski... z życia wzięte AutorMichał Murawski Językpolski WydawnictwoWydawnictwo e-bookowo ISBN978-83-272-3476-6 Rok wydania2012 Liczba stron27 Formatpdf -29% Być „Bohater tomu wierszy Stanisława Raginiaka przebywa w wielu miejscach – jego pamięć wyraża się poprzez geografią losu, przemyślenia własne i mądrość poznanych słów. Poetycki wzrok obiega nieomal całą Ziemię. Poeta, intensywnie doświadczając nieuniknionego biegu czasu, pragnie uchwycić i nazwać wartości ludzkiego istnienia. Odkrywa poczekalnie śmierci, odczuwając nienasycony głód życia. Pragnie przełamać bolesne odczucie samotności. Jednoczy się ze światem, którego uroda zachwyca go i przeraża, podpowiada prawdy żywe. Stanisław Raginiak przekazuje czytelnikom swój bardzo osobisty hymn o miłości, w którym mogą odnaleźć swoją tęsknotę za pięknym i dobrym byciem”. Zbigniew Chojnowski – poeta, prozaik, historyk literatury, krytyk literacki, profesor nauk humanistycznych, nauczyciel akademicki Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie. Kintsugi to japońska technika i sztuka naprawy potłuczonych wyrobów ceramicznych, polegająca na łączeniu elementów wyrobu laką z dodatkiem sproszkowanych metali szlachetnych, takich jak złoto, srebro lub platyna. Pokryte przygotowanym w ten sposób barwnikiem pęknięcia oplatają naczynie kunsztowną pajęczyną złotych żył. Ten rodzaj metafory uzdrawiania ludzkich ran zainspirował artystę, Bruna Capolonga (Kanada), który przypomina nam, że piękno i siła mogą pochodzić z pozbierania potłuczonych kawałków, które życie czasem w nas pozostawia i stworzenia czegoś nowego z ich pozostałości. W tym duchu artysta często zaczyna swoje prace od dosłownego rozbijania ceramicznych paneli, których fragmenty następnie składa i montuje na sztywnych podporach. To właśnie jego praca, obraz Yearning (tł. tęsknota), pojawia się na okładce tej książki. Kintsugi to także koncepcja filozoficzna zbudowana na fundamencie sztuki przemijania i niedoskonałości oraz na przekonaniu, że nie można wstydzić się swoich ran. Wszelkie porażki i trudne doświadczenia tworzą niepowtarzalną historię każdego człowieka, która składa się na wielobarwny pejzaż tego wszystkiego, co mieści się w pojęciu Być. -30% Cierpienia młodej Hany Bohaterka tomu, Hana, ma około dwudziestu lat, obgryza paznokcie, pali papierosy, maluje obrazy, lubi spacerować po lesie i pisze poezję. W śmiałych konfesyjnych wierszach podmiotka opowiada o uniwersalnych dziewczyńskich doświadczeniach – przeżywaniu swojej cielesności w oczach własnych i cudzych, miesiączce, pierwszych razach, masturbacji, bólach, troskach, rozczarowaniach oraz licznych (i słusznych!) wkurwach. Te ostatnie rodzą się często ze zderzeń z rozmaitymi postaciami lekceważenia młodych kobiet, czy to w świecie literatury, czy w kolejce do kasy w sklepie. Poezja Katji Gorečan to przykład bezkompromisowego młodego feminizmu – nie oglądając się na to, czy wypada i czy się opłaca, opowiada bez cenzury o tym, co dla niej istotne. Jest przy tym błyskotliwa, pełna humoru i językowego wdzięku. Cierpienia młodej Hany to wszystko, co chcielibyście wiedzieć, ale się boicie. Co chcielibyście powiedzieć, ale się wstydzicie. Historia Hany wciąga i zaczyna się obracać. W pewnym momencie zapominasz w ogóle, że czytasz wiersze. Kamila Janiak Inicjacyjnaà rebours, osadzona buńczucznie w tradycji literackiego sporu, odbrązowiająca młodość, ów czas niewinności, lecz bardziej burzy i naporu; młodej pisarce udało się stworzyć opowieść unikalną, zarazem intymną i uniwersalną. Literatura kobieca, poezja menstruacyjna, gender? Żadna z tych łatek nie powinna przylgnąć do świetnie napisanej książki. Książki o dojrzewaniu do i od języka, śmiało przekraczającej tabu poprawności. W dodatku z poczuciem (ciemnego nieraz) humoru. Marta Podgórnik -28% Czyim to jestem wymysłem Ja niedokończony projekt poezje Wyspiański nie był poetą i równocześnie był poetą we wszystkim, co robił. Gdy tworzył swoje dramaty i projektował dla nich teatr, gdy komponował witraże i snuł fantazje architektoniczne o wzgórzu wawelskim. Był nim także wtedy, gdy pisał listy i eseje –to z nich głównie pochodzą teksty składające się na ten niewielki wybór. Poetyckie fragmenty przypominają Wyspiańskiego kameralnego i refleksyjnego; tworzą najbardziej osobiste przesłanie artysty: pod ściszoną tonacją pulsuje dramatyczne napięcie, pod ironią skrywa się rozpacz. Najlepiej pozwalają zrozumieć ten liryczny autoportret: „jakimś poematem wydaje mi się życie moje […], ale wciąż drżę, że ten poemat się nagle rozerwie…, że przepadnie niedokończony”… Teksty Wyspiańskiego komentują historycy literatury i artyści teatru, podejmując próbę odpowiedzi na ponawiane od stulecia pytanie: czym jest fenomen Wyspiańskiego. Geniusz to, grafoman czy jeden z wielu modernistycznych artystów? -28% Dobór dóbr Poezja Tomasza Hrynacza z tomu "Dobór dóbr" to nieustanne mocowanie się z rozpaczą, której można napluć w twarz jedynie językiem liryki, mową wiersza, buntem zdania, gniewem frazy, oporem słów. Oszczędne, lapidarne miniatury poetyckie autora "Dwóch wyjść" przekonują czytelnika zapisem doświadczeń, z którego wyziera twarz poety, gotowa do spotkań z odbiorcą. Głos Hrynacza, rozpoznawalny i jedyny w swoim rodzaju, opowiada o samotności i samotnikach, o tęsknocie i goryczy, żałobie po utraconym czasie. Okaleczony bohater tych tekstów zmaga się z cielesnością, przemijaniem, smutkiem, strachem, lękiem przed śmiercią. To poezja przegranych i dla przegranych. To liryka dla tych, co mają w sercu ranę. Opowieść o ciemnym świecie, w którym kiedyś „przyjdzie wysokie morze”. Paweł Tański -28% Dwie bajki Mimo monumentalnej pracy pisarskiej, translatorskiej i niezwykle rozległych projektów edytorskich, nie zdobył należnego mu uznania ani nie osiągnął stabilizacji materialnej pozwalającej założyć rodzinę. Ostatnie lata spędził przy rodzinie siostry w Warszawie. Pośmiertnie, w 1931 r., ukazał się przygotowany jeszcze przez samego autora dwutomowy Ostatni zbiór poezji. Jak na tle tak bogatej i różnorodnej twórczości prezentują się Dwie bajki? Warto przypomnieć ciekawą i subtelną w stosunku do wzorca ukształtowanego przez Stanisława Jachowicza propozycję Langego dla dzieci (choć może ona zainteresować także dorosłych). Do tych utworów można z powodzeniem odnieść słowa redakcji poprzedzające nowele i fantazje z tomu „Róża polna”: Antoni Lange, ten cyzelator i miłośnik kunsztu słowa poetyckie go, wytworny znawca literatur obcych, których arcydzieła przyswoił nam w mistrzowskich przekładach, niestrudzony poszukiwacz prawdy w swych filozoficznych rozważaniach, zdaje się pisać czasem nowele jakby dla wypoczynku i rozrywki. Zstępuje wtedy w życie realne i codzienne – a czyni to z ujmującym wdziękiem i jakby uśmiechem lekkiej ironii. -9% Fraszki igraszki 12 Przedstawiamy państwu kolejną część „Fraszki igraszki 12” autorstwa Witolda Oleszkiewicza. I tym razem nie zabrakło mistrzowskiego języka, trafnych wyrażanych myśli i zwięzłości utworów. Krótkie utwory o zróżnicowanej tematyce wzbudzają w czytelniku refleksję, zadumę, ale potrafią też wywołać uśmiech na twarzy czytelnika. Bardzo prosta, rymowana konstrukcja utworów dostępna jest dla każdego odbiorcy. Tym razem poruszane tematy dotyczą między innymi: pandemii Koronawirusa - Covid-19, sensu życia w tych trudnych dla nas czasach, emocji, kobiet, mężczyzn, naszych wyborów, pokus, polityki, strajków kobiet, starości, ułomności. Przedstawione wątki opisane są na podstawie własnych doświadczeń i spostrzeżeń autora. Wojciech ZiółkowskiUniwersytet Śląski Gdzie szukać człowieka prawdziwego? O "Doświadczeniu wewnętrznym" George'a Bataille'a Życie George'a Bataille'a upłynęło spokojnym tempem, bez wielkiego rozgłosu, zaburzane jedynie przez historyczne zawieruchy. Jednak wewnętrznie Bataille był jednym z najbardziej zbuntowanych i kontestujących rzeczywistość filozofów XX wieku. Jego koncepcje łącząc rozmaitą tradycję filozoficzną poddawały ją zarazem krytyce. Najbardziej inspirującą krytyką w "Doświadczeniu wewnętrznym" jest krytyka Heglowskiej "Fenomenologii ducha"[1]. Oczywiście nie odbywa się ona wprost. Jest jakby utajona wewnątrz poprzez nawiązanie do heglowskiego słownika: pojęć absolutu, całości wiedzy. Bataille odkrywa "ślepą plamkę" w optyce wiedzy absolutnej - tam gdzie zaistnieje poznanie absolutne znajduje się również absolutna niewiedza, bo nie można odkryć już nic nowego, a "ślepa plamka rozumu" wciąga jej odkrywcę[2] we własną grę - antydialektykę. Ta trudność wiedzy absolutnej pociąga Bataille'a, pozwala mu skupić się na terenach zamkniętych i odizolowanych przez całość zamkniętą w wiedzy racjonalnej, jaką projektuje filozofia Hegla, człowiek odkrywając pragnienie bycia wszystkim, orientuje się również o swojej ułomności, łyk wiedzy zatraca jego samego, powoduje, że nie wie nic. Głównym "przeciwnikiem", wrogiem ja-pragnącego stać się wszystkim jest moralność. Moralność składa się z nakazów, pragmatycznego i ideowego tak i nie. Zestaw takich norm podawany jest człowiekowi wraz z wychowaniem w formie opowieści. Ale opowieści te oprócz funkcji wychowawczej posiadają też inną, dla Bataille'a donośniejszą funkcje: powodują "dramatyzację" życia. Dramatyzacja konieczna jest człowiekowi do uporania się z pragnieniem miłości-posiadania wszystkiego i niemożliwością spełnienia tego postulatu. Przynieść ulgę może miłość do drugiej osoby lub Boga, ale: "uśmierzenie umrze jednak wcześniej niż niepokój."[3] Na czym "dramatyzacja" polega? Jest to poznanie świata poprzez opowieść o niewspółmiernych składnikach życia, ludzkiej kondycji. Takie opowieści powodują, że ludzkie życie może stopić się - zintegrować, czy też otworzyć na poznanie specyfiki człowieczeństwa. Od najprostszych mitów przez biblijne światy do współczesnych powieści człowiek dramatyzuje swój świat, bo jego celem jest odczuwanie tragiczne istnienia oraz przelanie tragiczności w rytuał. Rytuał jest w pewnym sensie miejscem, gdzie człowiek może poznać to, co Bataille będzie projektował w poznaniu przez doświadczenie wewnętrzne. Może usunąć swoje ja będące przyczyną owego rozgoryczenia i niepokoju dręczącego człowieka, żeby potem znów powrócić do normalnego życia... Konstytutywnym elementem dramatyzacji jest autorytet, wskaźnik dobrego i złego, moment zakazu (jak też momentem źródłowym dla kultury). Dramat powstaje na styku autorytetu i egzystencji. Sam autorytet nie jest tak ważny, jak ważna jest ścieżka przez niego wskazana. "Gdybyśmy nie potrafili dramatyzować, nie moglibyśmy przekroczyć siebie. Żylibyśmy wyizolowani i przepełnieni sobą. Wszelako jakiś rodzaj zerwania - wówczas, gdy owładnięci jesteśmy trwogą - wydaje nas łzom: zatracamy się wtedy, zapominamy o sobie i komunikujemy z jakimś nieuchwytnym innym światem."[4] - Ale o tym później. Dramatyzacja jest formą uwalniania się człowieka spod władzy życia w "wiedzy i pracy" - praktycyzmie. Kiedy zostanie uwewnętrzniona i wszechstronna pozwala na nowe ogarnięcie życia, na nie stanie się jednostką typową, ale też jako sumienie jest przyczyną zahamowań. Bóg i cierpienie Jak długo wierzymy w Boga tak długo staramy się usunąć cierpienie. Ale środki znieczulające nasze cierpienia powodują usuwanie czystej dramatyzacji, pozbywanie się jej w imię projektu - sztucznej dramaturgii religii. Bóg jest projektem, w którym możemy stopić swą podmiotowość, a zespalając się z nim np. w cierpieniu Chrystusa podnosimy nasze cierpienie do rangi cierpienia ogólnego. W dramatyzacji rolę wyzwalająca odgrywa trwoga[5], to ona powoduje, że używamy autorytetów, składamy im ofiary, odprawiamy rytuały. Dramatyczne jest samo bycie. Bataille nakazuje ucieczkę od, jak to nazywa, wybiegów, jakimi są Bóg, autorytety i wartości. Usunięcie to ma zwrócić uwagę na prawdziwe źródło dramatu - samo-bycie. Stąd zaczyna się droga, (staje się przestrzenią pustą), którą dąży ku doświadczeniu wewnętrznemu. Język W tym momencie wydaje się najrozsądniejsze zajęcie się nie "narzędziami kontestacji" (śmiech, ekstaza itp.), ale zainteresowanie się problematyką języka, która u autora Doświadczenia jest zawsze obecna, jakby podstawowa, współtworząca doświadczenie i kontestację. Bataillowski język to świadomy eksperyment w filozoficznym dyskursie, który ma swoje doniosłe uzasadnienie. Bataille znajduje się na granicy między dyskursem filozoficznym a poezją, miedzy zrozumiałością a zagubieniem się w grze symboli. Momentami język ścisłej filozoficznej argumentacji sąsiaduje z metaforami o znaczeniu poetyckim. Może wydawać się, że logika wywodu ucieka, szarpie się i wymusza inne sensy niż te, które konwencjonalnie zwykliśmy nadawać słowom. Może wydawać się, że jest to sprawa tłumaczenia i braku zgodności między językami i tradycjami. Ale wskazówkę do interpretacji tego szumu stanowi metoda "śliskich słów", która jak "ślepa plamka" i "dramatyzacja" jest rzucaną nam "liną ratunkową" w świecie "słów i dyskursów". Labirynt, pustynia[6] - to metafory dyskursu, to w nich człowiek gubi się, tonie jak w grząskich piaskach, - dlatego też potrzebuje liny ratunkowej, nici, po której wydobędzie się spod władzy języka. Ta banalna już dziś teza, że język powoduje nami, jest jak pułapka dla naszego człowieczeństwa staje się przyczyną, która buduje kontestację. Przedstawianie, mediacja, pośredniczenie - inaczej poznanie przez język, odkrycie przez zasłonięcie się zdaniem, ale bez tego wybiegu nie można już poznawać: "słowo > - pisze Bataille - pozostaje wciąż wrzawą", a mówienie jest samo w sobie przedstawianiem poznania, po to zaś by już nie poznawać, należałoby przestać mówić. Nawet gdyby piasek pozwolił moim oczom się otworzyć, nie zmieniłbym zdania: "słowa służą jedynie ucieczce", a kiedy przestałem uciekać, na nowo skłaniają mnie do ucieczki. Moje oczy się otwarły, to prawda, należało jednak tego nie mówić i pozostać zastygłym niczym zwierze. Chciałem mówić, a słowa, jakby obarczone ciężarem tysiąca snów, sprawiły, że moje oczy, jakby udając, że nie widzą, zamknęły się łagodnie."[7] - jest to wielokrotnie powtórzona przez Bataille teza, nie nowa zresztą, że słowa zaciemniają obraz poznania, a szczególnie poznania mistycznego. Opis staje się miejscem pogrzebu żywego doświadczenia. Z drugiej strony słowa pozwalają na zajęcie się łagodnym snem na jawie, który w postaci głosu wewnętrznego, zmienia nasze poznanie, ustawia je na tory, będące konwencjonalnie przyjęte. Słowa są filtrem, który nie pozwala dotrzeć do realności naszych uczuć, ale pozwala żyć w normalnym świecie, codzienności zahibernowanej w słowie. W męce Podmiot stykający się z tym, czym jest, odtruty, Zaratustra zdrowiejący, w piekielnej grocie samotności, zamknięty na szczycie. Trudno znaleźć określenie człowieka przedzierającego się ku doświadczeniu wewnętrznemu, mistycznemu stanowi, wywoływanemu przez samo-bycie. Od początku słowa zniekształcają, trudno dobrać odpowiedni ton, aby trafić w uczucie, trzeba wielokrotnie prześlizgiwać się, krążyć, aby nie udusić Bataillowskiego dzieła w zarodku. Doświadczenie Zaczyna się od doznania ekstazy - promieniującej radością i cierpieniem, dionizyjską ucztą. Związana z niedialektyczną, niedyskursywną wiedzą, objawieniem, trwogą, obnażeniem, wyjściem z projektu. Istota ludzka została obdarzona "pełnią możliwego" - tym, co może sobą reprezentować, czym może być i jak istnieć. Ale w toku ewolucji kulturowej niektóre elementy istoty zostały wyparte, cofnięte, na rzecz innych. Tak też w kulturze europejskiej wykluczona została sfera niedyskursywnych uczuć, na rzecz religijnej emfazy duchowości. Chrześcijański świat - bo ten krytykuje najmocniej Bataille w "Doświadczeniu" - usunął inny niż duchowy paradygmat poznania. Chrześcijaństwo to religia wskazująca na wartości pozaziemskie, wartości nieludzkie. Komunikacja człowieka z sobą jest podrzędna względem komunikacji z bóstwem. Chrześcijanin starając się być poddanym Boga wymaga od siebie życia lepszego, a w konsekwencji: usunięcia cierpienia. Ta dramaturgia życia zespala w całość kulturę, aż po wiek rozumu, wtedy zostaje zanegowana. Rozum stał się dominującym narzędziem poznania, następnie poddany był krytyce przez wrażliwość romantyczną. Wrażliwość ta staje się kanałem ujścia dla uciśnionych przez intelekt emocji, i kanał ten pozostaje przez przyzwyczajenie jako zamiennik religii. Bataillowski (anty)projekt "doświadczenia wewnętrznego" ma być nowym sposobem komunikacji człowieka z zapomnianymi wewnętrznymi stanami, atawistycznymi znamionami naszego rozwoju, mroczną nocą popędów i nie-wiedzy. Człowiek pierwotny poznawał wyższy świat, komunikował się z bóstwem w rytuałach, których szczytem ekstatycznym była ofiara. To samo mógł osiągnąć również przez środki odurzające wprowadzające go w stan ekstatycznego podniecenia. Psychologicznie te stany kojarzone są z możliwością doznawania zintegrowanego świata, a etnopsychologia nazywa stan ten "świadomością dialogową"[8]. Pozwala ona szamanom, kapłanom na komunikację z bogami oraz z systemem kultury, przez co wzbogaca się mitologia i wyznacza cele dla społeczności. W "Doświadczeniu wewnętrznym" ekstaza jest odczuciem pierwotnego zatracenia, związanego z komunikacją już nie z bóstwem (religia jest wybiegiem) tylko z samym-byciem. "Trwoga" zapoczątkowuje "doświadczenie wewnętrzne". A ono jest nowym autorytetem gdyż dramatyczny stał się sam byt, ludzkie istnienie. W doświadczeniu wewnętrznym widzieć można projekt o tyle o ile jest on związany z własnym zatraceniem, zniszczeniem. Nie jest to projekt mający na celu usunięcie cierpienia, wprost przeciwnie z doświadczenia płynie możliwość akceptacji cierpień, stania się z nimi jednością. Człowiek otwierając się jest pełen trwogi, jest obnażony z dotychczasowej wiedzy (człowiek Bataille'a dąży do wiedzy maksymalnej, w każdym z nas istnieje popęd do zdobycia wiedzy absolutnej i bycia całością) staje przed własną pustką i przed pustką istnienia.[9] Wreszcie stając się odtrutym z życia w "wiedzy i pracy" orientuje się, że jest wypełniony brakiem celu i sensu. Jedynym, co pozostaje człowiekowi stojącemu "u kresu" to rozpacz: "Rozpacz jest prosta: to brak nadziei, brak wszelkiej ułudy. To stan rozległej pustyni i - jak sobie wyobrażam - słońca."[10] I błaganie: "Drżąc, trwać w bezruchu, wyprostowany, pogrążony w samotnym mroku, w postawie wyłączającej gest błagania: błaganie, lecz pozbawione gestu, a zwłaszcza nadziei. Zagubiony i błagający, ślepy, na wpół martwy."[11] W męce, odrzuca to, co jest słowem, projektem przyszłości, ułudą i filozofią, stając się pustym elementem przestrzeni, punktem, dzieckiem w ciemnym lesie. Wybiera tabuistyczną stronę istnienia, to, co w zwykłym życiu jest odrzucane, spychane w nicość: Zapomnienie wszystkiego. Głębokie zejście w noc istnienia. Nieskończone błaganie niewiedzy, tonięcie w trwodze. Zsuwać się w otchłań i w nieprzeniknionym mroku doświadczać jej grozy.[12] Aby dotrzeć do "kresu możliwego" należy pozbyć się wszystkiego, co mamy, co jest nami, a nawet, co nami nie jest - pozbyć się innej miłości jak miłość do siebie. Przypomina się tu droga ascezy pustelników, lecz Bataille odmiennie rozumie życie. Jest ono dla niego przedmiotem zachwytu, drogą do wybawienia. Asceci chcieli odłączyć się od swego życia popędowego, w "doświadczeniu wewnętrznym" popędy stają się pierwszą prawdą, odruchy wewnętrzne znaczącymi symbolami życia. Jednocząc, nie odsuwając bólu i cierpienia można przedrzeć się ku szczelinie, w której dostajemy się pod zimny prysznic prawdy. Komunikacja "Doświadczenie wewnętrzne" nie jest dyskursywne. Ale uciec przed komunikacją się nie da. Doświadczenie wewnętrzne to poznanie przez trwogę, a poznanie to przedstawianie. Wiec już samo doświadczenie jest komunikacją, samo doświadczenie musi powstać w języku, ale też poza nim, w opozycji do języka - więzienia. Język pozostaje, ale jest swoim zaprzeczeniem, sam siebie neguje, ośmiesza w ciągłym ruchu kontestacji. Jest jak starogrecki oroboros symbol jedności świata w śmierci i odrodzeniu. Przez swoje zatracenie, ciągłe zaprzeczanie temu, co było wypowiedziane/napisane, jak też negację ja - podmiotu odnoszącego się do rzeczy i rzeczy samej (pełna kontestacja) powstać może obraz doświadczenia mistycznego. Tak też nie da się stanąć "na" kresie możliwego i tam pozostać, doświadczenie kresu zwykle jest chwilowe i często niepełne. A przedstawienie go jeszcze bardziej niepełne za sprawą unieruchomienia w słowach - brak jest jakiegoś kośćca, idei, która by podtrzymywała albo tworzyła całość. Doświadczenie wewnętrzne wymaga niebywałej wytrwałości i ciągłego błagania o jego nadejście - utrzymywania się w trwodze. Konieczna jest również zgoda na nieskończone wymykanie się sensu doświadczenia wewnętrznego, na jego przewrotną logikę. Dlatego: "cokolwiek bym napisał, kończy się to fiaskiem, jako że ścisły sens powinienem nadać temu co nieskończone - oddzielonemu od sensu bogactwu możliwości" - pisze autor, albo: "przypuszczam, że mogę dotknąć kresu jedynie w powtórzeniu, w tym sensie że nigdy nie jestem pewien, iż ów kres osiągnąłem, i nigdy pewien nie będę"[13]. Chaos napotkany po dojściu na "ostrze kresu", na granicę, może powodować tylko rozdarcie (jeszcze większe), choć z rozproszenia rozpaczy stajemy się punktem poza całością (osiągamy szczyt obserwacji obiektywnej) i tak nie możemy nadać adekwatnej nazwy nowej wiedzy, stajemy się opuszczonymi przez sens. Bo czym jest ta nowa wiedza nie biorąca udziału w dyskursie? Przemową dziecka do dorosłego? Żartem spowodowanym ośmieszeniem samej istoty dotychczasowego życia? Szaleństwem? Projekt Bataille ubolewa, że częstokroć w życiu ludzi zdarza się tak, iż mają oni do czynienia z pewnymi formami "doświadczenia wewnętrznego", np. w śmiechu, ekstazie erotycznej. Ale chęć ucieczki, odsunięcia się w projekt to przyczyna, dla której odsuwają się, odwracają się plecami i starają się zapomnieć. Filozof krytykuje "życie w projekcie" mające na celu zasłonięcie ustki i braku sensu ludzkiej egzystencji. Ten egzystencjalny moment krytyki społeczeństwa kapitalistycznego przywodzi na myśl Pascalowski zakład. Tyle, że zakładać się należy o bycie w projekcie lub bycie z doświadczeniem wewnętrznym. Bataille pisze, że "żyję i wszystko odbywa się tak, jakby życie bez kresu było możliwe do pojęcia. Co więcej, pragnienie staje się we mnie coraz bardziej natarczywe, chociaż jest słabe. A przy tym mroczne perspektywy kresu tkwią w mej pamięci, lecz nie wywołują już przerażenia i pozostaję ogłupiały, trapiąc się śmiesznymi niedolami, zimnem, zdaniem, jakie mam napisać, planami na przyszłość: >, w którą jestem rzucony, w której pogrążam się wraz ze wszystkim, co jest; ta prawda, którą znam i w którą nie mogę wątpić; jestem wobec niej jak dziecko, umyka mi ona, a ja pozostaję ślepy. Należę chwilowo do domeny przedmiotów, których używam i pozostaję obcy temu, co piszę." Człowiek należący do dziedziny przedmiotów sam staje się narzędziem, uprzedmiotawia się sprowadzając na szczyt rozum i ja. Legalnie, w zgodzie z innymi domaga się życia lepszego, postępu; cierpienie jest do usunięcia przez racjonalnie "działanie", "myśl dyskursywna jest czynem bytu ludzkiego zaangażowanego w działanie"[14]. Projektuje swój czas jak bitwę, po to by przy końcu w przerażeniu i tak dojść do prawdy. Projekt jest to "odkładanie istnienia na później", ale też jest przybieraniem maski - "zawieszaniem" własnego bytu[15] - życiem nieautentycznym. Rozum kartezjański - mistrz przedstawień i projektów w doświadczeniu wewnętrznym ma być zniesiony na margines, a wyjście ma stanowić projekt takiego doświadczenia. Czytamy dalej: "Doświadczenie wewnętrzne kierowane jest przez dyskursywny rozum. Jedynie rozum posiada moc dekomponowania własnego dzieła, zburzenia tego, co sam zbudował."[16] Ani szaleństwo, ani własna egzaltacja nie prowadzą do "mrocznego rozświetlenia". Jedynie rozum użyty przeciw samemu sobie, może pozostawić nienaruszoną ważną funkcję komunikacji i destruować to, co odnajduje w sobie: wielką głupotę mas. "Ja nie ma znaczenia" Kolejnym etapem projektu doświadczenia wewnętrznego jest zniesienie przeciwstawienia podmiot - przedmiot, zniesienie stosunku miłości i posiadania. Ipse, ja, są ciągłym dążeniem do wiedzy, do scalenia z całością oraz do odtworzenia siebie w tej całości. Ciągłe chcenie jest powodem trwogi, powodem ogarniającej mani posiadania przedmiotu - dopiero przybycie ku kresowi ośmiesza wysiłek ja, wykpiwa absolutną wiedzę, pozwala dojrzeć pustkę i bezsens istnienia jako dążenia. Gdy "dzikie ipse" zatraca samo siebie nie w przedmiocie tylko we wszystkim (jako całości), nie jest już zainteresowane swoim byciem i utwierdzaniem się w nim, staje się nagie i puste - "wówczas pojawia się zachwyt"[17]. Ja - podmiot zostaje unicestwione w ekstazie, w innym pojęciu świata. Po rozbiciu podmiotu filozoficznego - pisze Foucault w "Przedmowie do transgresji" - pojawia się figura oka z pozycji, której pisze Bataille.[18] "Ja" Bataillowskie, autor, podmiot piszący, zatraca się w punkcie, którym staje się rozbite ja. Punkt ten wybierając nie-wiedzę staje się ekstazą. Następnie rezygnując z zachwytu nad sobą, stara się osiągnąć oschłość w ekstazie, i skupić w jednym punkcie wszystkie przeszłe zachwyty, aby odkryć w sobie oko niekierujące się ku przedmiotowi, ale ku wewnętrznej nocy człowieka. Oko: "jest lustrem i lampą - pisze Foucault - rozlewa światło w krąg siebie i, w być może niesprzecznym procesie, to samo światło wtrąca w przeźroczystość swej sztolni. [...] To figura bytu, będącego transgresją własnych granic."[19] Nie-wiedza komunikuje ekstazę - znaczy tyle, że tylko podmiot, który dąży do własnego unicestwienia, czyli "nie-wiedzy" a zarazem ma pragnienie zatracenia się w przeciwieństwie "nie-wiedzy", czyli we "wszystkim" może osiągnąć ekstazę i jednocześnie komunikować ją. Ale nadal należy pytać: kiedy ja nie ma znaczenia jaką substancją staje się człowiek? Zadać takie pytanie to szukać odpowiedzi na temat tego, co istnieje. Czy istnienie człowieka to tylko ześlizgiwanie się w kierunku śmierci? Czasowa iluzja, nigdy nieskończona, do końca bezsensowna? Wejrzenie w noc istnienia, oślepiającą pustkę można by nazwać życiem w świecie bez tabu, a metodę doświadczenia wewnętrznego sposobem przekraczania tabu. Transgresja już uwewnętrzniona będzie tylko kolejnym momentem w wiedzy ludzkiej. Jeżeli przyjmiemy, że tabu to ciemna strona człowieczeństwa, ukrywająca się przed nami samymi to doświadczenie Bataillea stanowi przejście na kraniec tej wiedzy, a oko to sposób, w który możemy poruszać się w tej nieznanej krainie zachowując się, nie przechodząc przez granicę szaleństwa i nie kończąc poznania na poziomie trwogi i przerażenia. Wprowadzenie seksualności, erotyzmu do kultury, a szczególnie do języka, przez Sade'a i Bataille'a, stanowi według Foucaulta doniosłe zdarzenie naszej epoki. Język przestał krążyć wokół spraw wyższych, uduchowionych - odpowiedzi na wyzwania bezgranicznego apetytu podmiotu, a zajął miejsce przewodnika w erotyczności bytu: "od dnia, gdy nasza seksualność zaczęła mówić i być mówiona, język przestał być etapem rozwijania w nieskończoność; w jego gęstości doświadczamy odtąd skończoności i bytu. W tym mrocznym schronieniu napotykamy nieobecność Boga i naszą śmierć, granice i ich transgresję."[20] [1] Por. Małgorzata Kowalska, Dialektyka poza dialektyką, Od Bataille'a do Derridy, Warszawa 2000. [2] G. Bataille, Doświadczenie wewnętrzne, przeł. Oskar Hedemann, Warszawa 1998, [3] Tamże, s. 221. [4] Tamże, [5] Trwoga w rozumieniu Bataillea jest stanem przerażenia, bezsilności ludzkiej, jaka staje się udziałem człowieka narażonego na "inne" czy "możliwe". Nie jest to pojecie bliskie trwodze Heideggerowskiej, bo zbyt mało pojemne i intymne, trwoga Heideggera to pojęcie bliższe bataillowskiemu projektowi - dramat życia codziennego z całymi konsekwencjami czasowymi. [6] "[...] i prawdą jest, że słowa, ich labirynty, wyczerpujący bezmiar ich możliwości, a wreszcie ich zdradliwość, maja w sobie coś z ruchomych piasków.", tamże, [7] Tamże, s. 67. [8] Por Andrzej Pankalla, Psychologia mitu, Warszawa 2000. [9] W literacki sposób Bataille tak przedstawia owo odczucie pustki: "Nie pomyślawszy o tym przez chwilę >, że zaczyna się czas agonii. Nie buntowałem się, pragnąłem cierpieć iść dalej, dojść, nawet gdyby mi przeszło zginąć, aż do samej >. Poznawałem, chciałem poznać, złakniony tej tajemnicy, nie wątpiąc ani przez moment." G. Bataille, Maddame Edwarda, przeł. T. Komendant, w: Literatura na świecie, nr 10 1985, s. 139. [10] G. Bataille, Doświadczenie wewnętrzne, [11] Tamże, s. 96. [12] Tamże, s. 97. [13] Tamże, s. 106. [14] Tamże, [15] "jestem bytem zdolnym zawiesic w sobie samo bycie.", tamże, s. 111 [16] Tamże, [17] Tamże, [18] Michel Foucault, Przedmowa do transgresji, przeł. Tadeusz Komendant, w: tenże, Szaleństwo i literatura, red. Tadeusz Komendant, Warszaw 1999, s. 60-63. [19] Tamże, s. 60. [20] Tamże, do góry